Dziękujcie Panu Bogu,za to, że niektóre miłości się nie spełniają.

Pomyślcie teraz o swojej pierwszej miłości, takiej niespełnionej, zalatującej platyną.Takiej z maślanymi oczami i z czasu cielęcego.

I podziękujcie Panu Bogu, że się nie spełniła…

Późnym wieczorem klikam z Jo. Ponieważ znamy się sto lat* rozmowa ma charakter nieśpieszny i dotyczy kategorii spraw przeszłych.

-Nigdy się z nim nawet nie całowałam -uśmiecha się literami Jo i , dałabym głowę, oblewa rumieńcem na myśl o Zdrugiegomubyłotomaszu, którego pamiętam jako człowieka z dziewiczym wąsem w tureckim swetrze.(Bo ludzka pamięć przechowuje dziwne szczegóły doprawdy!)

-ale…-kontynuuje Jo-przez jakiś czas stalkowałam go na FB.

Serdecznie się uśmiecham bo trudno mi sobie wyobrazić dzisiejszą elegancką, promienną Jo śledzącą po internetowych łączach suchoklatesa z wąsem w tureckim sweterku.

Ona jakby to wyczuwa bo pisze zaraz jakby w usprawiedliwieniu:-mechanikiem był, malucha mi ogarniał…

i choć minęło tyle lat to, wierzcie mi Moi Mili pobrzmiewają w tym podkowy białego konia, na którym przyjechał ów rycerz (z dziewiczym wąsem, w tureckim swetrze)…

-No ale zniknął z fb-smutnieje Jo

Smutnieję z nią…

-Ale!-wprowadza nowy, radosny wątek do naszej rozmowy-ZNALAZLAM GO TU!

I…dostaję od Jo link do strony „Polska Policja” zakładka „Poszukiwani”.

-No widzisz-cieszę się z Jo-to też taki fb, …tylko…inny.

Cieszymy się razem szczęściem rycerza na białym koniu, ale nade wszystko szczęściem Jo którą, Niebogę owa miłość minęła z tętentem kopyt.

Cieszcie się i Wy, „szczęście to czasem lawina która przeszła obok”, a czasem szczęście trzeba widzieć w drugim człowieku…

z którym szczęśliwie się nie udało😁

*mamy z Jo okrąglutki jubileusz w tym roku…ale to już całkiem inna historia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *