Jak to się zaczęło (3) i już się można przyzwyczajać, że to wróży wspomnienia.

Widziałam swoją śmierć. Miała grzywkę, bluzeczkę z aplikacją i pisała smsa jadąc peugeotem wprost na nas pod Bratysławą. Śmierć jednak zdecydowała, że to jeszcze nie dziś, bo w ostatniej chwili odbiła z naszego pasa.

Stanowimy z Tomaszkiem młodszą część wycieczki., cieszymy się niezmiernie, gdyż ciężar bycia starszą częścią przejął eS. Wziął również na klatę (i swe mocarne barki) ciężar odpowiedzialności za nasze życie i doznania estetyczne. A na tankbag wziął gps.

My jedziemy na lajcie, eS na Geriavicie * 😉 Droga wiedzie przez Słowację, odrobinę Czech i Austrię. Jest słonecznie, ciepło, temperatura na autostradzie wskazuje, ze wyraźnie jest na plusie.

Pięćdziesiąt.

Na nic moja usilne prośby, żeby eS włączył klimatyzację. Skórzane spodnie i kurtki tracą moce i walory bezpieczeństwa na rzecz polepszenia kondycji psychofizycznej wycieczki. Ostatnią część odcinka Bratysława-Falcade przejeżdżamy ostatecznie w ..spodenkach i butach motocyklowych do kolan. Ludzie dziwnie patrzą.

Tomaszek mówi, że to z zazdrości.

Właściciel mówi nam DZIENBLOBLY , co świadczyć może o naszej natychmiastowej silnej asymilacji, albo pamięta Papieża Polaka-bo my tam dla nich wszyscy jesteśmy z Papieżem Polakiem po rodzinie.

Ogólnie bariera językowa nas nie ogranicza: my nie mówimy po włosku, oni po polsku, nikt nie mówi po angielsku. A jednak dogadujemy się płynnie.

Wyłączając sytuację, gdy Panowie chcieli kupić w lokalnym sklepiku SEX bułek, a ekspedientka nie zgodziła się na sex.

W końcu na szczęście udało im się ją przekonać..

do bułek.

nie do seksu.

*Jest szansa, ze za te Geriavit spotkają mnie konsekwencje prawne 😀

2 komentarze

  1. Do dzisiaj pamiętam 9 pojemników na odpady. I te rozterki z sortowaniem. A u nas ma być ponoć 11. Gdzie ja to ustawię przed płotem? Chyba na całej szerokości frontowej plotu mojej mikro daczy.
    Panowie po anglese nicht sprechen, ale jak powiedziałem że mój rumak ma mille duo pojemności, to im koparki opadły do wód geotermalnych.
    Do tej pory nie rozumiem sensu przerwy 2h w środku dnia. Straszne marnotrastwo czasu. Bo co sensowengo można zrobić w 2h? Spać, iść do kochanki czy co innego?
    No i te wielke góry. Ładne fotki wychodzą, dobry kontrast. Ale chodzenie po nich…Porażka. Kamiuszcze, raz ciepło, raz zimno. Wszędzie pod górkę. Nawet z górki. A na koniec dnia człowiek styrany jak koń po łesternie.
    Wielki Geriavitron prowadził odpowiedzialnie. Czułem się zaopiekowany i bezpieczny. Stosunkowo, bo od niebezpiecznych rzeczy miał kogoś innego.
    Spałem w stoperach. Nie dlatego, że nie chciałem wstawać rano lewą nogą, tylko tak mi lepiej. Tylko rano po ich usunięciu (i miodziku też) słyszałem deja vu. Człowiek pojedzie na urlop, ale nie ucieknie od pewnych rzeczy. Jak mawia klasyk. Kobiety nic nie zmieni. Możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni.
    Te wypady wspominam doskonale. Świetne zdjęcia, świetne miejscówki, tanie i dobre noclegi, mnóstwo cennych porad foto od WG, dobre geriatryczne (i odpowiadające mi) tempo.
    Za jedną rzecz podziwiam WG. Jazda z plecakiem po agrafkach. Czasami było naprawdę trudno. A brazowego alarmu nie widziałem. Chociaż skórzane spodnie sporo zniosą…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *